W ciągu ostatnich dni w Warszawie można było zaobserwować na samochodach, liściach drzew, chodnikach cienką warstwę żółtego proszku. Szczerze mówiąc nie widziałem czegoś takiego w takiej ilości nigdy wcześniej. Media zajęte dramatem powodzi nie mają czasu na takie sprawy. Mnie zastanawia, czy nie jest to pył wulkaniczny. Podobno jednym z powodów ulewnych deszczy mógł być właśnie pył z wulkanu Eyjafjoell. Czyli pył ten nadal unosi się, możliwe, że gromadzi się w chmurach i spada z deszczem.

Tak wygląda osad z pyłu na moim balkonie. Zastanawiam się, czy go nie zbierać
Podobno pył pozyskiwany z wulkanów w Kolumbii zawiera różne mikro- i makroelementy, takie jak: żelazo, mangan, potas, sód, magnez i wapń, a także jony chloru i sodu, które są w stanie wyeliminować toksyny zawarte w naszej skórze. Nacierałbym się pyłem:)
Z drugiej strony WHO nie bardzo wie, jak pył będzie wpływał na ludzi. Radzą uważać, nosić okulary, a najlepiej gogle. Pożyjemy, zobaczymy.
A może ulewne deszcze oczyszczą atmosferę…

Nike Grid 2010 Warszawa bieganie od budki do budki
Z tym nacieraniem bym się wstrzymała:D
http://ptzca.pl/a/index.php?option=com_ptzca_pylki&pomiar=14
Pytanie tylko, czemu wcześniej tego pyłku nie dało się zaobserwować?
A na pewno nie w takim natężeniu…
Natura zmienną jest. http://ptzca.pl/a/index.php?option=com_ptzca_pylki&Itemid=5
poza tym pył jest raczej mało przyjazny http://forsal.pl/artykuly/414133,pyl_wulkaniczny_unoszacy_sie_nad_polska_nie_zagraza_na_razie_srodowisku.html
Takim pyłkom nie wiele trzeba żeby się przemieszczać:”Pyłek sosny osiąga bardzo wysokie stężenia w atmosferze (do 8 tys. z/m3 w miastach i do 120 tys. z/m3 na terenach podmiejskich, a jeszcze wyższe w lasach sosnowych) (32). Po opadach deszczu w okresie pylenia sosny (maj) na brzegach kałuż widoczny jest żółty osad będący głównie pyłkiem sosny”.(źródło: http://www.alergen.info.pl/pylek_roslin.htm)
Nie tylko w Warszawie mają ten problem:
http://podroze.onet.pl/161321,wiadomosci.html